Ohayo!
Julio, możesz być z siebie dumna. Występujesz tu! Madzia też, bo ona też tu mówi całe 5 zdań! Dobra, wiem, że to trochę mało, ale na święta coś musi być, nie? Mój kochany Kubuś znów musiał mnie zaganiać do roboty (o dziewiątej wyciągnął mnie z łóżka, brzydal jeden).
Dwa słowa do Stalina. Nie wiesz, że nie wolno strzelać do tego, kto o tobie pisze? I dziękuję za kartkę.
Zuzia, kochanie, ciasteczkowych ci życzę! Ech... Może lepiej nie. Jeszcze mi pękniesz z przejedzenia i z kim ja będę pisać? A ty, Kapelusznik, pilniuj je tam, coby nie przytyła! Wszystkim życzę smacznej choinki i fajnych prezentów i pojemnego żołądka!
Pozdrawiamy Julkę, Madzię, Józia, Zuzię, Olę, Sebastiana, Roberta, Maję i wszystkich, których nie znam!
Kangei!
★★★
Wczesnym rankiem...
Ola z plastikowych reklamówek z logiem Biedronki wyciągnęła trzy ogromne tabliczki czekolady, kisiel we wszystkich kolorach tęczy, budyń czekoladowy i waniliowy, paczkę granulowanej herbaty, dwa opakowania ciasteczek z czekoladą, trzy czy cztery paczki chipsów, paluszki i colę w butelce i postawiła to wszystko na blacie w malutkiej kochni. Rozejrzała się po pokoju. Zuzia, Emilka i Paulina spały, jakby w ogóle nie zauważyły, że ich współlokatorka wybrała się na spacer do sklepu. W sumie nie było to dziwne — przecież o wpół do siódmej rano w sobotę dziewczyny jeszcze smacznie chrapały.